| Spacer po Nikiszowcu |
|
|
|
| Written by Przemysław Jendroska | |||||||
| Friday, 24 April 2009 10:40 | |||||||
Page 1 of 3
Stojąc przed bramą wjazdową widzimy piękny budynek cechowni z malowniczą wieżyczką zegarową, i cały kompleks pozostałych budynków zachwycających swoją architekturą i dbałością o detale. Po prawej stronie odmiennością architektoniczną zwracają na siebie uwagę dobudowane w późniejszym czasie rozciągnięta nad ulicą Szopienicką lampownia, która niczym most łączy starą cechownię z też nowym budynkiem łaźni. Ponieważ kopalnia ciągle pracuję nie można zwiedzić tych budynków i przekonać się, że wewnątrz cechuje je taka sama dbałość o szczegóły i zachwycające piękno jakie prezentują na zewnątrz. Dokładnie natomiast można oglądnąć wystawione w roku 2001 tuż obok bramy wjazdowej dwa zielone wagoniki. Balkan – tak nazywała się kolejka zafundowana przez koncern Giesche swoim pracownikom, której nazwa najprawdopodobniej związana jest z otwarciem w tym samym czasie kolei transsyberyjskiej – Balkan Express. Trasa miała 3,98 km rozciągnięta była między Giszowcem a Szopienicami. Dwanaście krytych wagoników ciągniętych przez parowóz, w późniejszym czasie zastąpiony elektrowozem, kursowało na trasie dwadzieścia osiem razy w dzień roboczy i dziewiętnaście razy w dni świąteczne. Punktualnie zgodnie z rozkładem jazdy z prędkością nie przekraczającą 15 km/h bezpłatnie można było dojechać na szychtę, do kościoła, na piwo do gospody, na targ, czy do Szopienic gdzie sklepy były najlepiej zaopatrzone. W wagonikach przewożących dziennie ok. ośmiu tysięcy mieszkańców można było spotkać górników w ubraniach roboczych, kobiety w fartuchach, narzeczonych urozmaicających sobie randki przejażdżkami, czy gości weselnych. Balkan bardzo szybko zyskał sobie sympatię mieszkańców nie tylko Nikiszowca, stał się luksusem którego mieszkańcy innych osiedli patronackich mogli tylko pozazdrościć. Niestety w latach sześćdziesiątych kopalnia Wieczorek uznała że wagoniki kolejki są mocno wyeksploatowane, i nie opłaca się kupować nowych, tym bardziej że funkcjonowała już komunikacja autobusowa. Protesty górników trochę opóźniły całkowitą likwidację kolejki - nieodzownego elementu krajobrazu, wygodnego transportu, który dzisiaj mógłby być ogromną atrakcją. Ostatni kurs Balkanu odbył się 31 grudnia 1977 roku.
Ulica św. Anny to najprawdopodobniej najbardziej obfilmowana i obfotografowana ulica na Śląsku, a na pewno na Nikiszowcu. Zwężająca się perspektywa ulicy z czerwonymi parapetami, zakończona nadwieszką łączącą dwa bloki nad którą góruje wieża kościoła św. Anny z której w przed dzień parafialnego odpustu można usłyszeć koncert kopalnianej orkiestry, która to co roku w Barbórkę właśnie na tej ulicy rozpoczyna muzyczną pobudkę mieszkańców stały się inspiracją nie jednego artysty. Pierwszym z nich był pochodzący z sąsiednich Szopienic reżyser Kazimierz Kutz – wybrał on Nikiszowiec jako tło do swoich śląskich filmów. Po nim gościli tu Radosław Piwowarski, Lech Majewski, Maciej Pieprzyca, oraz wielu realizatorów reklam teledysków czy reportaży.
Idąc w kierunku skrzyżowania z ulicą Antoniego Czechowa warto zaglądnąć na jedno z podwórek. Pomimo miejskiego charakteru osiedla, pierwotnie ustawiono tam chlewki w których mieszkańcy mogli hodować zwierzęta gospodarskie - króliki, gołębie kozy i świnie. Na placach znajdowały się też piece do wypieku ciast i chleba – tzw. Piekarnioki. Szybko zyskały sympatię mieszkańców i stały się miejscem spotkań i pogaduszek. Dzięki tego typu udogodnieniom, doprowadzeniu wody pitnej i kanalizacji do mieszkań, ubikacjom na półpiętrach Nikiszowiec w czasach kiedy powstawał był osiedlem nowoczesnym. Nad całością , od projektu po realizację czuwał Anton Uthemann, to do niego należało ostatnie zdanie, i to w najdrobniejszych sprawach.
Anton Uthemann – od 1905 dyrektor generalny Bergwerksgesellschaft Georg von Giesche`s Erben. Urodził się 12 kwietnia 1862 roku w Monschau, ukończył studia wyższe w Berlinie i Monachium Podczas pracy w koncernie był odpowiedzialny m.in. za budowę szybów Carmer i Nikisch oraz rozbudowę innych już istniejących. Wprowadzał nowoczesne technologie światowej klasy do kopalń i hut spółki Giesche. To za jego kadencji powstała gęsta sieć kolei wąskotorowych umożliwiająca transport materiałów pomiędzy zakładami. Był twórcą koncepcji budowy nowych osiedli robotniczych Giszowca i Nikiszowca. Były jego „oczkiem w głowie”. To on zdecydował o charakterze ich zabudowy dając przemyślane, szczegółowe wskazówki zatrudnionym przez siebie projektantom – absolwentom Wyższej szkoły Technicznej w Charlotenburgu – Emilowi i Georgowi Zillmannom. Lata sześćdziesiąte nie należały do najszczęśliwszych dla togo rejonu. Bezpowrotnie zniszczono część Giszowca stawiając na miejscu domków z ogródkami ogromne betonowe bloki. Proces ten dotknął także Nikiszowca, gdzie chlewiki i piekarnioki uznano za nieestetyczne i zbędne. Miejsce po wyburzonych obiektach w późniejszym czasie zagospodarowano na zielone place zabaw dla dzieci. Zostały posadzone żywopłoty, trawniki, urządzono piaskownice, wstawiono huśtawki i karuzele. Każdej wiosny wszystkie ławki malowane były w kolorowe pasy, a krawężniki bielone wapnem. Ważną datą tego okresu jest 19 sierpnia 1978 kiedy to Nikiszowiec został w całości uznany za zabytek i wpisany do rejestru zabytków województwa katowickiego. Dzięki czemu nie podzielił losu Giszowca. Przechodząc przez podwórko w kierunku ulicy Odrowążów warto zobaczyć jedną z klatek schodowych.. Obecnie większość z nich jest zaniedbana i wymaga remontu. Standartowo na każdej kondygnacji znajdują się cztery mieszkania. Większość z nich składała się z trzech pomieszczeń - kuchni i dwóch izb o powierzchni łącznej ok. 63 m2. Na każde dwa mieszkania przypada ubikacja usytuowana na półpiętrze. Stopniowo mieszkańcy we własnym zakresie wyposażali mieszkania w łazienki najczęściej kosztem części kuchni. Z klatki schodowej wychodzimy na ulicę Odrowążów którą dojdziemy do bardzo ważnego obiektu w Nikiszowcu, którym jest szkoła . |





Początek naszego spaceru, to Szyb Pułaski kopalni Wieczorek. Można tu dojechać autobusem KZK GOP (12, 30, 108, 674, 292, 112, 72) lub samochodem, który możemy zaparkować w okolicy kopalni lub na jednym z dwóch parkingów strzeżonych. Gdy zapytamy o drogę warto pytać o Karmer (Carmer), tak właśnie przed wojną (do 1935r) nazywał się ten szyb, a mieszkańcy do dzisiaj często używają tej nazwy. Lecz mało kto dzisiaj pamięta Friedricha Wilhelma Reinharda Carmera rezydenta spółki Giesche dzięki któremu firma zyskała atrakcyjne tereny pod wydobycie węgla, i na cześć którego nazwała jeden ze swoich szybów jego nazwiskiem. Lub choćby Szymona Kasperczyka który opuszczony w koszu ledwo uszedł z życiem, podczas drążenia tego szybu. Szyb Pułaski został oddany do eksploatacji w 1910 roku, jest obecnie głównym szybem kopalni Wieczorek, kiedyś jednym z wielu doskonale prosperującej kopalni Giesche. Która to właśnie dla swoich pracowników postanowiła obok już zapełniającego się Giszowca wybudować kolejne inne od sąsiedniego osiedle.
Idąc w kierunku skrzyżowania z ulicą Antoniego Czechowa warto zaglądnąć na jedno z podwórek. Pomimo miejskiego charakteru osiedla, pierwotnie ustawiono tam chlewki w których mieszkańcy mogli hodować zwierzęta gospodarskie -